Witam po długiej przerwie.
Całe lato spędziłam w moim pięknym mieście, często wyjeżdżałam na wieś bo mam tam duży ogród warzywny, maliny, truskawki a wszystko w gospodarstwie ekologicznym mojego brata.
Bardzo mi się podoba stare miasto w Lublinie i dlatego tam postanowiłam pracować,
bardzo klimatyczne miejsce w starym stylu i pyszne zupy, dania i desery, np.tort Fedora.
Tort Fedora po raz pierwszy został podany w Paryżu po premierze melodramatu FEDORA na cześć aktorki Sarah Bernhard, jest pyszny i elegancki.
Przepis
200 g. gorzkiej czekolady i 50 g. masła rozpuścić w kąpieli wodnej
250 g. masła i 250 g cukru pudru zmiksować, dodać rozpuszczoną czekoladę, zmiksować.
z papieru do pieczenia wyciąć trzy krążki wielkości średniej tortownicy i wyłożyć na nie przygotowaną masę, dokładnie, delikatnie wyrównać, odstawić w chłodne miejsce do zastygnięcia.
masa
250 g, rozdrobnionych migdałów
sok z cytryny, utarta skórka z połowy cytryny
30 ml.spirytusu
50 g masła ---- wszystko razem połączyć, można zmiksowć
4 białka ubić z odrobiną soli, dodawać 6 łyżek cukru, miksować do całkowitego rozpuszczenia cukru, następnie partiami dodać do przygotowanych migdałów i delikatnie wymieszać.
Masą przełożyć przygotowane wcześniej zastygnięte blaty czekoladowe, wierzch ciasta dekorujemy bitą śmietaną, bezami i owocami.
W restauracji nie dekoruję się od razu całego ciasta tylko zamówione porcje.
Jest dużo różnych przepisów na ten tort z waflami, orzechami i innymi dodatkami, sprawdzałam ale dla mnie ten jest najlepszy, smacznego.
Lublin, stare miasto, restauracja,,,Zaczarowana dorożka....warto tu przysiąść.
piątek, 27 października 2017
niedziela, 9 kwietnia 2017
Pożegnanie.
Czas szybko mija i zbliża się wielkimi krokami koniec mojej następnej przygody z Antarktyką.
Z powodu bardzo słabego internetu piszę to już z Buenos Aires.
Tak się świetnie złożyło że w ostatni weekend pobytu na stacji mieliśmy potrójne urodziny,
dla każdego jubilata był inny tort ;czekoladowy, śmietanowy z owocami i z masą budyniową z dużą ilością galaretek.
Oprócz pizzy, sałatek, zrobiłam gołąbki ale tym razem bez ryżu tylko z namoczoną bułką, przysmażoną cebulką i przyprawami w lekkim sosie pomidorowym, w trakcie zawijania musiałam odpędzać niektórych łasuchów co lubią gołąbki na surowo [dla nich dłużej gotuję kapustę],
zawsze znikały w ekspresowym tempie, pamiętam jak kiedyś wcześniej zrobiła dużo więcej i wieczór jeszcze były a rano został tylko pusty garnek.
Na zakończenie mojej pracy w tym najpiękniejszym miejscu na ziemi [ po lubelszczyżnie] nie mogło zabraknąć wędzenia wędlin; kiełbasa, szynka, schab i karkówka, wszystkim smakowały.
Dla wegetarian; makaron z sosem szpinakowym z serem pleśniowym.
W tym roku było bardzo ciepłe lato i zakwitły nam śliczne delikatne kwiatuszki których wcześniej nie widziałam.
Z powodu bardzo słabego internetu piszę to już z Buenos Aires.
Tak się świetnie złożyło że w ostatni weekend pobytu na stacji mieliśmy potrójne urodziny,
dla każdego jubilata był inny tort ;czekoladowy, śmietanowy z owocami i z masą budyniową z dużą ilością galaretek.
Oprócz pizzy, sałatek, zrobiłam gołąbki ale tym razem bez ryżu tylko z namoczoną bułką, przysmażoną cebulką i przyprawami w lekkim sosie pomidorowym, w trakcie zawijania musiałam odpędzać niektórych łasuchów co lubią gołąbki na surowo [dla nich dłużej gotuję kapustę],
zawsze znikały w ekspresowym tempie, pamiętam jak kiedyś wcześniej zrobiła dużo więcej i wieczór jeszcze były a rano został tylko pusty garnek.
Na zakończenie mojej pracy w tym najpiękniejszym miejscu na ziemi [ po lubelszczyżnie] nie mogło zabraknąć wędzenia wędlin; kiełbasa, szynka, schab i karkówka, wszystkim smakowały.
Dla wegetarian; makaron z sosem szpinakowym z serem pleśniowym.
W tym roku było bardzo ciepłe lato i zakwitły nam śliczne delikatne kwiatuszki których wcześniej nie widziałam.
niedziela, 19 marca 2017
Drożdżowe wypieki.
Mam takie przekonanie że ciasto drożdżowe jest nie tylko smaczne ale zdrowe.
Jeśli jest tu na stacji sztormowa pogoda, wieje i pada deszcz lub śnieg z deszczem to wtedy nie wychodzę na spacer i przygotowuję coś co zajmuje więcej czasu i na obiad były szaszłyki
a na deser i kolację ciasta drożdżowe, w między czasie babka cytrynowa.
Bardzo lubię robić różne serwety duże i małe robić na szydełku, podczas tych pięciu miesięcy pobytu w tym roku powstał antarktyczny obrus z elementów.
Gdy świeci słonce i jest ładna pogoda zawsze idę w góry które zaczynają się zaraz za budynkami letnimi stacji, są wspaniałe, jedne szczyty są porośnięte ubogimi roślinami inne są kamieniste a w dolinach między nimi płyną z lodowców szumiące strumyki.
Jeśli jest tu na stacji sztormowa pogoda, wieje i pada deszcz lub śnieg z deszczem to wtedy nie wychodzę na spacer i przygotowuję coś co zajmuje więcej czasu i na obiad były szaszłyki
a na deser i kolację ciasta drożdżowe, w między czasie babka cytrynowa.
Bardzo lubię robić różne serwety duże i małe robić na szydełku, podczas tych pięciu miesięcy pobytu w tym roku powstał antarktyczny obrus z elementów.
Gdy świeci słonce i jest ładna pogoda zawsze idę w góry które zaczynają się zaraz za budynkami letnimi stacji, są wspaniałe, jedne szczyty są porośnięte ubogimi roślinami inne są kamieniste a w dolinach między nimi płyną z lodowców szumiące strumyki.
poniedziałek, 13 marca 2017
' Trzy sztuki w Antarktyce'
Przez lornetkę obserwowałam jak jacht ' Selma' z Bransfielda wpływa do naszej zatoki Admiralicji.
Po kilku tygodniach pływania i zwiedzania Antarktyki przypłynęli tu do nas na stację cali, zdrowi i zadowoleni. Po przywitaniu i kolacji opowiadali nam o swoich wrażeniach i przygodach w czasie rejsu ;spotkanie z lampartem, fokami uchatkami.
Częstowaliśmy jedzeniem po polsku; rosół z makaronem, flaki, polędwiczki w sosie grzybowym,
pieczony indyk, szarlotka, karpatka i wafelki.
Cieszę się bo artystom i załodze jachtu Selma wszystko smakowało, to prawdziwa przyjemność gotować dla takich gości.
Koncert- recital w wykonaniu Adama Nowaka - rewelacja.
Było wyjątkowo miło, magicznie i sympatycznie, wszyscy na stacji przeżyliśmy wyjątkowe chwile,
odświętnie ubrani ale w kapciach .
Po kilku tygodniach pływania i zwiedzania Antarktyki przypłynęli tu do nas na stację cali, zdrowi i zadowoleni. Po przywitaniu i kolacji opowiadali nam o swoich wrażeniach i przygodach w czasie rejsu ;spotkanie z lampartem, fokami uchatkami.
Częstowaliśmy jedzeniem po polsku; rosół z makaronem, flaki, polędwiczki w sosie grzybowym,
pieczony indyk, szarlotka, karpatka i wafelki.
Cieszę się bo artystom i załodze jachtu Selma wszystko smakowało, to prawdziwa przyjemność gotować dla takich gości.
Koncert- recital w wykonaniu Adama Nowaka - rewelacja.
Było wyjątkowo miło, magicznie i sympatycznie, wszyscy na stacji przeżyliśmy wyjątkowe chwile,
odświętnie ubrani ale w kapciach .
poniedziałek, 6 marca 2017
Czterdzieści lat minęło
W styczniu 1977 roku przypłynęły i zakotwiczyły w zatoce Admiralicji dwa polskie statki Zabrze i Dalmor, po 57 dniach ciężkiej, nieprzerwanej pracy 73 osób stacja stacja była zbudowana.
26 lutego o godzinie 03,25 GTM przez radio nadano telegram w pięciu językach
'Tu stacja antarktyczna im. Henryka Arctowskiego PAN na Wyspie King George w archipelagu Szetlandów Południowych położona na 62.10' szerokości geograficznej południowej i
58'28,7 długości zachodniej , stacja rozpoczęła działalność.
W tym roku obchodziliśmy 40 rocznicę oficjalnego otwarcia stacji, było miło i sympatycznie,
z powodu złej pogody,[wiał duży wiatr i opady deszczu] nikt z sąsiednich zaprzyjażnionych stacji nas nie odwiedził. Po przemówieniu kierownika wyprawy i obejrzeniu kilku krótkich filmów zasiedliśmy do stołu. Oprócz zimnych przekąsek i ciasta na gorąco były pierogi z mięsem, barszczyk czysty, bigos staropolski i kotlety schabowe, polska kuchnia dlatego że gdyby jednak przybyli goście to najbardziej smakują im te potrawy i karpatka, dlatego tym razem dla odmiany były ptysie.
Przeżyć tu na stacji taki jubileusz to są nie zapomniane chwile, które pozostaną ze mną na zawsze.
26 lutego o godzinie 03,25 GTM przez radio nadano telegram w pięciu językach
'Tu stacja antarktyczna im. Henryka Arctowskiego PAN na Wyspie King George w archipelagu Szetlandów Południowych położona na 62.10' szerokości geograficznej południowej i
58'28,7 długości zachodniej , stacja rozpoczęła działalność.
W tym roku obchodziliśmy 40 rocznicę oficjalnego otwarcia stacji, było miło i sympatycznie,
z powodu złej pogody,[wiał duży wiatr i opady deszczu] nikt z sąsiednich zaprzyjażnionych stacji nas nie odwiedził. Po przemówieniu kierownika wyprawy i obejrzeniu kilku krótkich filmów zasiedliśmy do stołu. Oprócz zimnych przekąsek i ciasta na gorąco były pierogi z mięsem, barszczyk czysty, bigos staropolski i kotlety schabowe, polska kuchnia dlatego że gdyby jednak przybyli goście to najbardziej smakują im te potrawy i karpatka, dlatego tym razem dla odmiany były ptysie.
Przeżyć tu na stacji taki jubileusz to są nie zapomniane chwile, które pozostaną ze mną na zawsze.
czwartek, 2 marca 2017
Tłusty czwartek z 'Arctowskim
Jesteśmy bardzo daleko od domów ale staramy się żeby wszystkie święta były zbliżone do tych obchodzonych w Polsce i w tłusty czwartek nie mogło zabraknąć pączków i faworków.
Na kolacji oprócz bigosu, były mufinki z ciasta do pizzy z różnymi dodatkami.
Każdy mógł się podzielić swoimi przeżyciami z wypraw, podróży na stacje i z powrotem a młodzi polarnicy bardzo chętnie słuchają tych doświadczonych i mają dużo ciekawych pytań. Wieczory spędzone na rozmowach są bardzo ciekawe, są osoby które były tu pierwszy raz ponad 20 lat temu, ciekawią nas zmiany które tu zaszły przez ten czas, tych opowieści można słuchać bez końca.
Na kolacji oprócz bigosu, były mufinki z ciasta do pizzy z różnymi dodatkami.
Każdy mógł się podzielić swoimi przeżyciami z wypraw, podróży na stacje i z powrotem a młodzi polarnicy bardzo chętnie słuchają tych doświadczonych i mają dużo ciekawych pytań. Wieczory spędzone na rozmowach są bardzo ciekawe, są osoby które były tu pierwszy raz ponad 20 lat temu, ciekawią nas zmiany które tu zaszły przez ten czas, tych opowieści można słuchać bez końca.
sobota, 25 lutego 2017
Zielony tort.
Każde urodziny tu na końcu świata czy zimownika czy letnika staramy sie celebrować,
żeby dla każdego uczestnika wyprawy było to nie zapomniane wydarzenie.
Mam wtedy dylemat co upiec, jaki zrobić tort, staram się nie powtarzać ale nie jest to łatwe
bo muszę korzystać z tych produktów które są w magazynie.
Przed rozpoczęciem pieczenia [wolę gotować] idę na spacer pomyśleć co upiec, przechodząc blisko mszarnika [teren zarośnięty różnymi roślinami na który nie można wchodzić] który sie ładnie zazielenił tego lata postanowiłam że do zwykłego biszkoptu dodam szpinak i zobaczę co z tego wyjdzie, efekt przeszedł moje oczekiwania a tort wszystkim smakował i szybko zniknął. Biszkopt jest z 8 jaj, 2 szklanek mąki, 2 szklanek cukru, 2 łyżek mąki ziemniaczanej,pół szklanki oleju i dobrze odciśnięty szpinak rozdrobniony ok.dwie garście. Po upieczeniu przekroiłam ciasto na trzy części, lekko nasączyłam, przekładając masą karpatkową.
żeby dla każdego uczestnika wyprawy było to nie zapomniane wydarzenie.
Mam wtedy dylemat co upiec, jaki zrobić tort, staram się nie powtarzać ale nie jest to łatwe
bo muszę korzystać z tych produktów które są w magazynie.
Przed rozpoczęciem pieczenia [wolę gotować] idę na spacer pomyśleć co upiec, przechodząc blisko mszarnika [teren zarośnięty różnymi roślinami na który nie można wchodzić] który sie ładnie zazielenił tego lata postanowiłam że do zwykłego biszkoptu dodam szpinak i zobaczę co z tego wyjdzie, efekt przeszedł moje oczekiwania a tort wszystkim smakował i szybko zniknął. Biszkopt jest z 8 jaj, 2 szklanek mąki, 2 szklanek cukru, 2 łyżek mąki ziemniaczanej,pół szklanki oleju i dobrze odciśnięty szpinak rozdrobniony ok.dwie garście. Po upieczeniu przekroiłam ciasto na trzy części, lekko nasączyłam, przekładając masą karpatkową.
Subskrybuj:
Posty (Atom)