wtorek, 2 stycznia 2018

Święta

Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas który wszyscy najchętniej spędzają z rodzinami, ale są różne oleje losu i nie zawsze jest to możliwe, w moim przypadku to czwarte święta tu na stacji z dala od najbliższych [ cos za coś].
Staram się żeby na wigilijnym stole niczego nie zabrakło i zawsze jest 12 potraw, które przygotowujemy wspólnie słuchając pięknych kolęd.
W świeta nie może zabraknąć wędzonki czyli własnej wędliny ;schab, karkówka, boczek szynka, polędwiczki które wcześniej wkładam do solanki [ok 10 dni], na każdy kilogram mięsa daję 3 dkg soli , listek, ziele, czosnek i przyprawy,[ polędwiczki dokładam na dwa dni przed wędzeniem]potem jeszcze tylko powiązać i już panowie mogą zabierać i wędzić.
Żeby w pierwszy dzień świąt był ciepły obiad a jednocześnie żeby dużo nie pracować to przygotowuję coś do upieczenia, teraz był indyk i dwie gęsi nafaszerowane kapustą kiszoną
warzywami i jabłkami z majerankiem, rano tylko włączyć piec na 5 godzin i pachnący obiad gotowy.
Ciasto tradycyjne makowiec, sernik, karpatka.
Przed stacją mamy pozostałości po dawnym wykorzystywaniu wyspy przez wielorybników, kości są ułożone w mnij więcej naturalnej wielkości, często z daleka widzimy przepływające wieloryby, nie wiem jak można było robić takie rzeczy tym pięknym ssakom.










piątek, 15 grudnia 2017

Dzień Polarnika

106 lat temu Roald  Amundsen jako pierwszy człowiek zdobył biegun południowy i dla tego 14 grudnia jest obchodzony D zień Polarnika.
Po kolacji są ciekawe rozmowy, wspomnienia i różne ciekawostki starszych, doświadczonych polarników o przygodach, warunkach tu na stacji dawniej gdy nie było internetu, mniej różnego sprzętu,jakie zmiany zaszły na stacji, udogodnienia żeby lepiej się prasowało i żyło, jest to bardzo ciekawe i wszyscy chętnie słuchają.wczoraj oglądaliśmy film o pingwinach, które u nas nie występują, tu wszyscy bardzo lubią pingwiny.
Tego dnia na obiad były naleśniki ze szpinakiem i fetą z sosem czosnkowym, gołąbki a po kolacji jak zawsze ciacho bo łasuchów tu nie brakuje i owoce które dostaliśmy z turystycznego statku.









Oczywiście nie mogło zabraknąć wyjścia na spacer do lodowca   Ekologi, który jest najbliżej stacji.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Andrzejki

Tu u nas na końcu świata zawsze staramy się nie odchodzić od tradycji i w ten dzień też było chociaż trochę świątecznie, w tym roku bez wróżb i super zabawy ale chociaż pojeść było co dobrego.
Obiad-- polędwiczki w sosie kurkowym, kluski śląskie, fasolka i surówka.
Kolacja --nasza własna wędzona wędlina, sałatka z brokułami, szynką, papryką, ogórkiem konserwowym, jajka na twardo, kukurydza , pekinka, obficie polana sosem czosnkowym, jak zawsze nie zabrakło ciasta: rolada z bitą śmietaną i dżemem jagodowym, szarlotka.
Na pingwinisku pingwiny Adeli już wysiedziały pierwsze małe pingwinki, są takie urocze, malutkie i trudno je zobaczyć bo rodzice zakrywają je sobą chroniąc przed drapieżnymi skułami.





poniedziałek, 4 grudnia 2017

Deser Pavlowa, bezy.

Zawsze po upieczeniu ciast z dodatkiem samych żółtek pozostaje problem, co tym razem zrobić z białkami, ostatnio postanowiłam spróbować tu w antarktyce w starym piecu bez termoobiegu, gdzie temperaturę ustawiam na wyczucie zrobić bezy, ale po ubiciu białek z cukrem [40 dkg.białek-70 dkg cukier] wyszło mi bardzo dużo masy i dlatego jest i pavlowa, dodałam tylko kisiel cytrynowy a efekt końcowy oceńcie sami.Krem :500 ml śmietany kremówki, 250 g maskarpone i 50 g cukier puder.  Jest to prosty do zrobienia deser,chrupiący na zewnątrz a w środku delikatna pianka, bardzo słodki i pyszny, zniknął bardzo szybko.
Żeby napisać nowy post muszę poświęcić bardzo dużo czasu  bo mamy tu słaby internet, dziś siedzę pół dnia w pokoju i nareszcie udało mi się skończyć, nawet krótki filmik się załadował ze spaceru po śniadaniu, miałam szczęście i spotkałam małe stadko młodych kormoranów które się nie bały i nie od frunęły, są naprawdę piękne.



środa, 22 listopada 2017

Zwierzęta


Witam
Chcę wam pokazać zwierzęta które tu żyją i można je spotkać dosłownie wszędzie gdy się wyjdzie w teren. Po śniadaniu, obiedzie i kolacji zawsze mam czas dla siebie i jeśli pogoda na to pozwala wychodzę na spacer, zaraz po wyjściu siedzą pingwiny [one są wszędzie blisko wody], dalej leżą słonie morskie, foka wedela, uchatki, przy odrobinie szczęścia można zobaczyć lamparta, fruwają wydrzyki, mewy, petrele, kormorany.






poniedziałek, 13 listopada 2017

Powrót na koniec świata.

Dzień dobry.
Bardzo długo się zastanawiałam co z moim blogiem czy jeszcze pisać a może już skończyć i co pisać żeby nikogo nie zanudzić, bo pisać o tym miejscu można w nieskończoność.
Dlaczego?? dlaczego znów tu jestem??
Jednym z powodów mojego przyjazdu tu jest magia antarktyki, piękny krajobraz, cudowne lodowce,dzikie zwierzęta w pobliżu i niczym [jeszcze] nie zanieczyszczone powietrze.
Praca tu na kuchni jest przyjemna, daje dużo zadowolenia, można poeksperymentować, coś wymyślić, pozmieniać stare przepisy, byle było smacznie bo w tym miejscu dobre jedzenie to jedna z niewielu przyjemności, ale żeby to wszystko ogarnąć trzeba umieć bardzo dużo, nie tylko gotować ale,piec chleb, różne ciasta, desery, garmażerka: pierogi, kopytka, kluski śląskie, leniwe, naleśniki, pierogi, racuchy itd, i może dlatego nie ma zbyt wielu chętnych do pracy w tej odległej krainie, zarobki też nie są adekwatne do pracy jaką tu wykonujemy.
W tym roku podróżowaliśmy cała grupą, przez Dubaj, Buenos Aires, Mar del Plata, potem statkiem przez sześc dni i wreszcie ukazała nam się wyspa Króla Jerzego  a po kilku godzinach zakręt w zatokę Admiralicji i nasza stacja, piękna, malowniczo położona i tym razem cała zasypana śniegiem.Jest to niesamowite uczucie znów to wszystko zobaczyć, przeżyć to wszystko jeszcze raz, jestem dumna z siebie że udało mi się w życiu tyle osiągnąć, jestem jedyną kobietą kucharzem w polsce  pracującą tu na stacji już czwarty raz.









piątek, 27 października 2017

Tort Fedora.

Witam po długiej przerwie.
Całe lato spędziłam w moim pięknym mieście, często wyjeżdżałam na wieś bo mam tam duży ogród warzywny, maliny, truskawki a wszystko w gospodarstwie ekologicznym mojego brata.
Bardzo mi się podoba stare miasto w Lublinie i dlatego tam postanowiłam pracować,
bardzo klimatyczne miejsce w starym stylu i pyszne zupy, dania i desery, np.tort Fedora.
Tort Fedora po raz pierwszy został podany w Paryżu po premierze melodramatu FEDORA na cześć aktorki Sarah Bernhard, jest pyszny i elegancki.
Przepis
200 g. gorzkiej czekolady i 50 g. masła rozpuścić w kąpieli wodnej
250 g. masła i 250 g cukru pudru zmiksować, dodać rozpuszczoną czekoladę, zmiksować.
z papieru do pieczenia wyciąć trzy krążki wielkości średniej tortownicy i wyłożyć na nie przygotowaną masę, dokładnie, delikatnie wyrównać, odstawić w chłodne miejsce do zastygnięcia.

masa
250 g, rozdrobnionych migdałów
sok z cytryny, utarta skórka z połowy cytryny
30 ml.spirytusu
50 g masła ---- wszystko razem połączyć, można zmiksowć

4 białka ubić z odrobiną soli, dodawać 6 łyżek cukru, miksować do całkowitego rozpuszczenia cukru, następnie partiami dodać do przygotowanych  migdałów i delikatnie wymieszać.
Masą przełożyć przygotowane wcześniej zastygnięte blaty czekoladowe, wierzch ciasta dekorujemy bitą śmietaną, bezami i owocami.
W restauracji nie dekoruję się od razu całego ciasta tylko zamówione porcje.
Jest dużo różnych przepisów na ten tort z waflami, orzechami i innymi dodatkami, sprawdzałam ale dla mnie ten jest najlepszy, smacznego.

Lublin, stare miasto, restauracja,,,Zaczarowana dorożka....warto tu przysiąść.